fbpx

Seks po marihuanie czy seks po alkoholu: co lepsze?

Seks po marihuanie czy seks po alkoholu: co lepsze?

Szykuje się wielka debata. Co bardziej sprzyja przyjemności i spełnianiu doznań seksualnych: marihuana czy alkohol? Stawiamy hipotezę, że marihuana jest lepsza. Z pewnością wynika to z doświadczenia naszych czytelników na facebooku, ale także anegdot, które słyszeliśmy od innych. Do tej pory nie było żadnych argumentów naukowych na poparcie tej tezy.

Jednak ostatnio, badacz seksu – dr Justin Lehmiller – opublikował na swoim blogu kilka kluczowych informacji z nowego badania odpowiadającego na zadane w tytule artykułu pytanie. Dwadzieścia cztery osoby heteroseksualne (12 cis* mężczyzn i 12 cis kobiet) z Nowego Jorku zostały przepytane na okoliczność swoich niedawnych doświadczeń z zażywania/spożywania przed seksem marihuany i alkoholu.

Dr Lehmiller przedstawił najważniejsze dane i podzielił się kilkoma spostrzeżeniami. Wykonał świetną robotę opisując całe badanie w swoim poście na blogu, więc na potrzeby tego artykułu zamierzamy wyciągnąć tylko kilka bardziej wartościowych cytatów. Jedna rzecz, o której na pewno warto pamiętać, to że badanie to koncentrowało się na seksie partnerskim.

„…alkohol ma tendencję do „odrętwienia” doznań, a marihuana ma tendencję do ich wzmacniania” (Palamar, Acosta, Ompad, Friedman, 2016, str. 8). To odkrycie potwierdza Twoje wrażenie (Czytelniku!), że ​​„zajęło to wieczność”, gdy byłeś podchmielony. Ponieważ alkohol działa depresyjnie, przytępia doznania. Pomyśl o starych filmach, w których ktoś miał otwartą ranę wymagającą zszycia, a inna osoba podawała mu butelkę whisky, aby złagodzić ból. To ten sam sposób działania. A z drugiej strony marihuana, która sprawia, że ​​człowiek jest bardziej obecny i świadomy swojego ciała, zwłaszcza przy niższych dawkach.

ODWIEDŹ NASZ SKLEP Z PRODUKTAMI REKOMENDOWANYMI

„Wielu uczestników badania czuło, że pod wpływem marihuany nadal są w stanie podejmować dobre decyzje i zachowywać samokontrolę, odwrotnie niż w przypadku bycia pod wpływem alkoholu. Dodatkowo część uczestników stwierdziła, że marihuana nie wpływała niekorzystnie na ich pamięć w przeciwieństwie do alkoholu” (Palamar, Acosta, Ompad, Friedman, 2016, str. 10). Oznacza to, że podczas używania marihuany można cieszyć się masturbacją i uprawianiem seksu, do tego dużo bardziej prawdopodobne jest, że będziesz wszystko pamiętał i będziesz mieć kontrolę nad przebiegiem zdarzeń. Powiedziałbym, że to ogromny plus po stronie marihuany!

„Identyfikując się z wyborem partnera, nie było wielkim zaskoczeniem, że używanie marihuany prowadziło do większej satysfakcji po seksie niż w przypadku stosowania alkoholu. Generalnie, badani nie czuli, że po użyciu marihuany doświadczali jakiegokolwiek upośledzenia pamięci lub złej oceny sytuacji, ale czuli, że często doświadczali tego po alkoholu” (Palamar, Acosta, Ompad, Friedman, 2016, s. 10). Warto o tym pamiętać, ponieważ chociaż jestem zagorzałym orędownikiem świadomego łączenia marihuany i seksu, jestem równie zagorzałym przeciwnikiem łączenie alkoholu z seksem. Nie można przecież legalnie wyrazić zgody na seks w stanie nietrzeźwości. Chciałbym, aby przyszłe badania skupiły się wyłącznie na postrzeganej zdolności do wyrażania zgody podczas używania marihuany, ale to badanie jest dobrym przyczynkiem.

Krótka uwaga na temat badania — dr Lehmiller stwierdza w podsumowaniu: „pozwólcie mi Was ostrzec, badanie przeprowadzono na bardzo małej próbie i dlatego powinniśmy unikać pokusy wyciągania daleko idących wniosków. Należy również pamiętać, że wszystkie ustalenia opierają się na twierdzeniach samych badanych, niepoddanych ścisłej kontroli, jak w przypadku eksperymentów naukowych. W związku z tym ludzie mogą, np. nie pamiętać dokładnie, ile danej substancji zażyli/zużyli, a mogą nawet nie wiedzieć, jakiego rodzaju marihuany używali… Z pewnością potrzebne są dalsze badania”.

To zastrzeżenie jest bardzo ważne i jest jednym z powodów, dla których tak bardzo szanuję pracę dr Lehmillera. Nie powinniśmy na podstawie badania przeprowadzonego na tak małej próbie wyciągać daleko idących wniosków i generalizować. Największą wartością w tym opracowaniu jest dla mnie sam fakt, że ono istnieje. Przy odrobinie szczęścia będzie to jedno z wielu badań poświęconych wpływowi marihuany na sferę seksualności człowieka.